Dzień dobry! Nazywam się miś Kazimierz, mam niebieską piżamę, pulchne stopulce i rezolutną łepetynę. No i jestem uciekinierem... Uciekłem z wielgachnego sklepu, pojechałem do miasta i tam spotkałem Anię. Ania jest dorosła, ma długie, jasne włosy i wie bardzo dużo o teatrze oraz szyciu sukienek. Ania często ma rację. Mieszkam z nią w pięknym domu z ogrodem, gdzie wydarza się mnóstwo niesamowitych rzeczy. Może dla niektórych z Was one wcale nie byłyby takie znów niesamowite, ale gdy się jest maleńkim misiem, to wanna może być wielka jak ocean, mydelniczka może pływać jak okręt, a skarpeta może zastąpić śpiwór. Czasem warto być malutkim - to daje wiele sposobów na poznawanie wielkiego świata i jego zakamarków.
Wszystko, co mi się przytrafiło, zostało opisane w książce "Przygody misia Kazimierza", którą możecie znaleźć tu: www.miskazimierz.pl. Ale to dopiero początek, bo ja niedługo wyjadę na moje pierwsze wakacje i wezmę udział w turnieju piłkarskim i poznam nowych przyjaciół.
A poza tym w moim misiowym życiu dzieje się tyle niesamowitości, że na wszelki wypadek wszystko notuję w dzienniku, bo w mojej małej łepetynie nie wszystko się mieści i na bieżąco zapominam to, co wolałbym pamiętać.
Teraz już pędzę, bo mi kakao wystygnie. Do zobaczenia!
- kazik

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz